Zgnij w celi, Marceli… Czyli o tym, jak więzienie zmienia człowieka

21 listopada 2013 Książka  11 komentarzy

Miał zaledwie piętnaście lat, gdy zadarł z wymiarem angielskiej sprawiedliwości. Pozostawiony na pastwę stronniczego sędziego, praktycznie pozbawiony prawa do obrony, został skazany na dekadę odsiadki w więzieniu. Odseparowany od rodziców i przyjaciół, Marceli Kłosiński popada w obłęd. Niewielka cela, strażnik-sadysta, głodowe porcje żywieniowe i brak autorytetów, uruchamiają wyobraźnię chłopca. Czy dla przebywającego na obczyźnie Polaka kraj, który miał być drugim domem oraz szansą na uczciwie zarobione pieniądze, okaże się nietolerancyjnym, wrogo nastawionym do imigrantów miejscem? Czy szaleństwo Marcelego będzie odskocznią od przygnębiającej rzeczywistości, a może jedynym sposobem na to, by przetrwać?

 DSC_0019

Osadzona w połowie ubiegłego wieku akcja powieści Marty Maciaszek, niemalże w całości obejmuje okres ,,niewoli” głównego bohatera. Toczy się niespiesznie, oddając klimat długiego wyroku nastoletniego skazańca. Filarem wielowątkowej fabuły jest powód, dla którego Marceli trafił za kratki oraz sposób, w jaki potraktowały go władze. Autorce udało się podsycić moją ciekawość, wielokrotnie naprowadzając, dając przedsmak rozwiązania zbrodni Kłosińskiego, by w kulminacyjnym momencie, ponownie meritum sprawy owiać gęstą mgłą tajemnicy.

Historia Polaka, osadzonego w angielskim więzieniu, porusza wiele istotnych kwestii. Ukazuje proces przemiany młodego człowieka, który garnął się do pracy, był posłuszny rodzicom, pielęgnował ciekawą pasję i nagle ta zdawałoby się pozytywna postać w konfrontacji z więzienną egzystencją musi dostosować się do nowych, brutalnych warunków. Marceli walczy z kilkoma demonami, rzuca rękawicę zawziętemu strażnikowi, marzącemu o tym, by doprowadzić do śmierci nieposłusznego ,,podopiecznego”. Nie bez znaczenia jest również wybuchowa mieszanka wyrzutów sumienia, oraz poczucia braku jakiejkolwiek sprawiedliwości i ogromna samotność. Co skrywały zakamarki świadomości tego chłopca, który z poprawnie wysławiającego się młodzieńca, przeistoczył się w posługującego się podwórkową łaciną chuligana?

Młodzieńczy bunt, pragnienie odzyskania wolności, pierwsze zauroczenie, rozczarowanie bliskimi osobami, smak prawdziwej przyjaźni, więzienne dylematy i walka o przetrwanie- takich emocji na pewno możecie oczekiwać po lekturze Echa kluczy.

Niezwykle interesującym aspektem książki Marty Maciaszek jest wyimaginowany świat, alternatywna rzeczywistość, do wnętrza której przenika Marceli oraz zadziwiające, niemalże filmowe projekcje teraźniejszości, dotyczące życia pewnej osieroconej przez matkę dziewczynki. Czytelnik, pochłonięty lekturą złożonego, wielowarstwowego utworu, zostaje poddany próbie wiary, wciągnięty w wir wydarzeń. Które z nich są prawdziwe, które zaś jedynie wymyłem Marcelego?

Autorka w intrygujący sposób przedstawiła psychologiczne studium ,rozwoju” skazańca, dla którego wyobraźnia okazała się punktem zaczepienia, źródłem wewnętrznej siły, choć na początku była jedynie upiorną wizją i utrapieniem. Na uwagę zasługuje również styl wypowiedzi Maciaszek. Już początkowe wersy historii młodego więźnia zdradzają, iż pisarka wysoko postawiła sobie poprzeczkę. Ekspresyjny sposób wyrażania uczuć Marcelego, pełne poetyckości opisy zdecydowanie są najmocniejszymi atutami powieści. Nieco mniej do gustu przypadły mi dialogi, sprawiające wrażenie sztucznych konwersacji, mających na celu szokować czytelnika, albo wypełnić (dość nieudolnie z resztą) lukę między ciekawymi fragmentami.

Mam nadzieję, że Echo kluczy jest zalążkiem (mającym silne podstawy) tego, na co stać Martę Maciaszek, że niejednokrotnie pozwolę się uwieść jej prozie, nie żałując nawet jednej minuty, którą poświęcę na lekturę kolejnej książki.

Echo kluczy

Marta Maciaszek

Liczba stron: 244

Gdynia 2013

Wydawnictwo Novae Res

li_lia

W październiku 2010r. zostałam mamą. Od tamtej pory godzę domowe i macierzyńskie obowiązki ze swoją pasją- pisaniem. Klawiatura jest moją najlepszą przyjaciółką. Piszę, ponieważ czuję potrzebę okiełznania myśli za pomocą liter. Moje recenzje zawsze są zgodne z moim sumieniem, nigdy nie chwalę produktu, który na to nie zasługuje. Ale kosmetyki są jak ludzie, te ładne na zewnątrz czasami okazują się bezwartościowe, a te, które nie zachęcają opakowaniem potrafią urzekać wnętrzem. Oprócz opinii zajmuję się pisaniem artykułów i tekstów reklamowych.

11 komentarzy w Zgnij w celi, Marceli… Czyli o tym, jak więzienie zmienia człowieka

  • Asia says:

    Uwielbiam takie historie, książka zdecydowanie dla mnie!

    • li_lia says:

      Mam nadzieję, że po nią sięgniesz :)

  • Asia says:

    PS. Takie historie są bardzo smutne :( Moja znajoma pracuje w służbie więziennej, opowiadała mi kiedyś o osadzonej, która została skazana na 25 lat pozbawienia wolności, za zabójstwo męża. Broniła się przed kolejnym atakiem z jego strony i ugodziła go nożem. Została skazana za zabójstwo z premedytacją, gdyż nie było dowodów na to, że mąż bił i znęcał się nad nią przez całe ich wspólne życie. Nie było dowodów, bo ona ukrywała swoją tragedię małżeńską pod grubą warstwą podkładu i okularami przeciwsłonecznymi, nikomu nic nie mówiła, na policje nie dzwoniła… :(

    • li_lia says:

      W oczach prawa ofiara stała się katem. Bardzo współczuję tej osobie.

  • weronika says:

    uwielbiam czytać Twoje recenzje, zawsze potem mam ochotę sięgnąć po książkę!

    PS Co tam się wywaliło na górze?

    • li_lia says:

      Słonko, dzięki. Tak to jest, jak się wpisy automatycznie na blogu pojawiają, nie mam możliwości skorygowania błędów :(

  • Kiti says:

    Niestety, ale książka nie zainteresowała mnie, ani w zapowiedziach, ani po Twojej recenzji. Zupełnie nie moje klimaty.

  • Kruszynka says:

    Przykro mi, ale tym razem się nie skuszę. Nie interesują mnie książki o więziennictwie.

  • Alicja says:

    Oczarowałaś mnie recenzją ;) Po książkę po takiej rekomendacji sięgnę z przyjemnością ;)

  • Marta Maciaszek says:

    Bardzo dziękuję za przeczytanie mojej książki i poświęcenie czasu na napisanie recenzji. Cieszę się, że każda jest inna, jakby każdy czytelnik zrozumiał książkę inaczej. Ja, jako autor chciałam coś pokazać… Jedni to widzą, inni widzą coś podobnego a inni coś zupełnie innego i to dla mnie wielka radość i niespodzianka. Postać Marcelego Kłosińskiego z jego wnętrzem jest ciekawsza niż mogłam wymyślić:) Dziękuję
    Marta Maciaszek

  • Marta Maciaszek says:

    Szkoda tylko, że niektórzy którzy nie mieli książki w rękach mówią, że jest o więziennictwie… Moim celem było aby miejsce czyli więzienie było tylko tłem do głębszej historii…
    Pozdrawiam,
    Marta Maciaszek

Zostaw komentarz

You may use these HTML tags and attributes: <a href="" title=""> <abbr title=""> <acronym title=""> <b> <blockquote cite=""> <cite> <code> <del datetime=""> <em> <i> <q cite=""> <strike> <strong>